enczsksiplhudeitsvhrespt
/ plgłówne menu
jesteś tutaj Theatre database
EN | PL

Rozmaitości I w budynku Towarzystwa Dobroczynności

historia teatrugaleriadane techniczneoryginalne wyposażenie

ważne wydarzenia

(więcej)1829 | opening

(więcej)1887 | closure

(więcej)1944 | fire

osoby

historia

<Napis „Res sacra miser" po dziś dzień zdobi fasadę niewielkiego jasnego budynku o siedmiu osiach okiennych, z dwoma wyższymi ryzalitami po bokach. Usytuowany jest on naprzeciwko skweru z figurą Matki Boskiej Passawskiej. Ten niepozorny dom to siedziba jednego z najstarszych publicznych teatrów stolicy.

7 sierpnia 1819 „Gazeta Warszawska" zamieściła zawiadomie­nie, iż „w dniach 30 i 31 lipca Towarzystwo Dobroczynności przenisło swój Instytut z klasztoru franciszkańskiego do klasztoru po pp. karmelitankach", przy Krakowskim Przedmieściu, „na nowo na ten cel urządzonego". A urządził dawny klasztor wybitny archi­tekt Antonio Corazzi. On to zaprojektował na pierwszym pię­trze salę o wymiarach 28 x 8 x 6 m. Sala ta – jak się wydaje – zwróciła dość szybko na siebie uwagę tych wszystkich przedsiębiorców widowisk, którym nie udało się wynająć sal w gmachu Teatru Narodowego. Toteż już w r. 1820 niejaki pan Molduano przedstawiał w nowej sali Towarzystwa „sztuki mechaniczne, fi­zyczne i magnetyczne". W dziewięć lat później miało tam bujnie zakwitnąć życie teatralne.

W kwietniu 1829 r. znalazł w tej sali pomieszczenie zespół aktorów pod dyrekcją Józefa Milewskiego, pod nazwą Teatr Polski. Określano go również jako mały w odróżnieniu od wielkiego na pl. Krasińskich. Działał tylko do września. Nie był to teatr wy­sokiego lotu, ale wypełniał lukę – dawał mianowicie utwory lekkie i wesołe, jakich nie widywano na szacownej scenie narodowej, zwanej często „świątynią nudy". Zatem pod naciskiem opinii pu­blicznej dyrektor teatru na pl. Krasińskich Ludwik Osiński posta­nowił zorganizować nowy teatr w małej sali Towarzystwa Dobro­czynności. Nazwano go Rozmaitości – tłumaczone z francuskiego Variété – a otwarto 11 września 1829 komediami Kotzebuego Prawo morskie i Goldoniego Sługa dwóch panów. Nazajutrz „Ku­rier Warszawski" donosił: „Wczoraj dano pierwsze widowisko przez nowo utworzone towarzystwo młodych aktorów polskich, zostające pod władzą Dyrekcji Rządowej, która pod nazwiskiem teatru Roz­maitości w domu Towarzystwa Dobroczynności ma odtąd za tań­szą opłatą biletów niż w Teatrze Narodowym dawać stosowne wi­dowiska sceniczne". Zachował się afisz z października tegoż roku, na którym m.in. czytamy: „Cena miejsc zwyczajna. Dla zapobie­żenia pomyłkom w najmowaniu krzeseł, każda osoba kupująca bilet do krzesła wydany mieć sobie będzie razem osobny bilet mniejszy, który przy sobie zatrzyma dla okazania w razie potrze­by, że właściwe miejsce zajmuje." Prasa wymienia miejsca na par­terze, 156 krzeseł i 80 miejsc stojących, galerię, 70 miejsc, paradyz dla 100 osób oraz dwie loże. Z podawanej niekiedy ilości widzów wynika, że teatr mógł pomieścić ponad 400 osób (najwyższa poda­na ich ilość: 420).

Przez cały rok 1829 – pierwszy rok istnienia teatru – wido­wnia była zapełniona. W ówczesnej prasie powtarzają się określe­nia: „Wszystkie miejsca napełnione" lub „teatr zatłoczony". Pra­sa podkreśla jeszcze jeden aspekt powstania nowej sceny: „Utwo­rzony niedawno teatr Rozmaitości ważny dał popęd autorom do pisania dzieł dramatycznych – pisał „Kurier Warszawski" w tek­ście podpisanym literą G. — Oby nie ustawał ten zapał, obyśmy i my mieli swoich Scribe'ów, gdy w autorze Geldhaba nowego zna­leźliśmy Moliera."

W raporcie z dnia 4 sierpnia 1829 szpieg Mackrott donosił w. ks. Konstantemu, że w nowym, małym teatrze Rozmaitości w gmachu Towarzystwa Dobroczynności na Krakowskim Przedmieściu często bywają zamieszki spowodowane przez młodzież. „Przedwczo­raj na przedstawieniu komedii Asmodeuszek były wielkie brawa i okrzyki, gdy usłyszano ze sceny słowa: czy i w piekle są szpiegi? Młodzież kazała tę scenę powtarzać. Dzisiaj także będzie daną ta sztuka."

Na widowni często panował nastrój swobodny i głośno wyraża­no aplauz lub dezaprobatę. I tak np. po drugim przedstawieniu dramy komicznej Werter licznie zebrana publiczność bawiła się dobrze i „częstymi oklaskami okrywała wyborną grę aktorów, któ­rzy tym razem jeszcze lepiej role swe odegrali z powodu, że par­tia opozycyjna częścią nie przybyła, częścią też uważała za po­trzebę nieprzerywania swobodnej zabawy publiczności". Po ko­medii Szukaj, aż znajdziesz odezwało się kilka głosów niechętnych. Komedia Nierozłączeni „przyjętą została z oklaskami, a jednak po niektórych śpiewkach była mała opozycja". Warto dodać, że w te­atrze tym często bywał Juliusz Słowacki.

Dnia 29 listopada 1830 r. wybuchło powstanie. Teatr Rozmaitości – jak wiadomo – doczekał się uwiecznienia w Nocy listopadowej Wyspiańskiego. Potwierdza to pamiętnik Henryka Gołejewskiego, uczestnika powstania. Nie wspomina on Chłopickiego, który miał się znajdować na widowni teatru, ale stwierdza, iż kilku podchorążych „wpadło jak bomby na parter wo­łając głosem piorunującym", by spieszyć do zdobytego Arsenału po broń. Z tegoż wspomnienia dowiadujemy się, że w teatrze był również bufet, gdzie w antraktach podawano lody.

W czasie powstania teatr był czynny i, podobnie jak Narodowy, repertuar miał patriotyczny i aktualny. Oto kilka tytułów: Koś­ciuszko, Panna pułkownik, Kosynier, Oda do krzyża wojskowe­go, Stary komendant, 29 listopada i in. Tu również odbywały się widowiska, z których dochód przekazywano „na wsparcie dzie­ci żołnierskich". Jak władze obawiały się atmosfery panującej na widowni, świadczy fakt, że przed wybuchem „rewolucji" szpieg Zawadzki współpracujący z Mackrottem „zobowiązany był uczę­szczać na teatr Rozmaitości i tam szpiegować".

Po upadku powstania obydwa teatry zamknięto, a przed ich po­nownym otwarciem – 1 stycznia 1832 r. – Urząd Municypalny m.st. Warszawy wydał następujące przepisy porządkowe odnoszą­ce się do teatrów Rozmaitości i Narodowego: „Nie wolno nikomu wymieniać się pojazdem, tak w czasie przyjazdu do teatru, jako też rozjazdu z tegoż. Wszyscy przybywający do teatru laski, para­sole zechcą składać przy wejściu. Przybywający do teatru zdejmo­wać obowiązani są kapelusze lub czapki i przez cały ciąg widowi­ska pozostać z odkrytą głową. Oprócz osób należących do składu teatru nikomu więcej nie wolno wchodzić za kulisy." Wszystko to świadczy o roli, jaką widownia teatrów stołecznych odgrywa­ła w życiu miasta i kształtowaniu jego opinii publicznej.

Tymczasem dobiegała końca budowa nowego Teatru Narodowe­go – dzisiejszy Wielki. Na wniosek Ludwika Dmuszewskiego te­atr Rozmaitości postanowiono przenieść z ciasnej salki na Kra­kowskim Przedmieściu do nowego pomieszczenia przygotowane­go na ten cel w nowych Salach Redutowych. Stało się to 13 wrze­śnia 1833 r. Z bardzo taniego na początku swej działalności, w pięćdziesiąt lat później teatr zmienił się w ekskluzywny, dostęp­ny wyłącznie dla najbogatszych. Opustoszałą salę przejęło na powrót Towarzystwo Dobroczynności – stała się teatrem dla ama­torów, salą odczytową i przytułkiem dla rozmaitych imprez.

W tym czasie prasa wymienia dwie sale w Towarzystwie Do­broczynności: dolną w „dziedzińcu Towarzystwa", w której odby­wały się próby, gdy druga (górna – a więc na piętrze) była za­jęta. A trzeba zaznaczyć, że w sali teatralnej zbierała się „Admi­nistracja Ogólna Towarzystwa", jego opiekunowie, organizowano odczyty przy udziale wybitnych przedstawicieli życia naukowego i kulturalnego itp. Najczęściej jednak salkę teatralną zajmowały imprezy teatralne lub inne o charakterze widowiskowym. W stycz­niu 1870 r. Muhamed Ismael, „magik szacha perskiego", dawał przedstawienia „perskiej magii". Reklamował swe pokazy ogłasza­jąc, że na ich zakończenie nastąpi „szybka i niepojęta przemiana mężczyzny w damę" lub „ścięcie głowy". Często w salce produ­kowały się teatry „mechaniczne" i „optyczne", dawano przedsta­wienia teatrów marionetek, odbywały się także loterie fantowe. Ale wciąż jeszcze niewielka scenka służyła amatorskim przedsta­wieniom na cele dobroczynne. Aktorami byli przeważnie przedstawiciele warszawskiego towarzystwa rekrutujący się z kręgów artystokracji, finansjery, przemysłu. Reżyserią tych widowisk czę­sto zajmowali się aktorzy lub nawet reżyserzy teatrów warszaw­skich – oczywiście bezinteresownie. Wiadomo, że mieli w nichswój udział m.in. Helena Modrzejewska i Bolesław Leszczyński. Mimo szlachetnych usiłowań poziom przedstawień często pozosta­wiał wiele do życzenia. Oto co o „urządzeniach technicznych" sce­ny w teatrzyku pisał w r. 1875 Henryk Sienkiewicz w „Gazecie Polskiej": „Litością zdejmowały serca dekoracje. Boże! Cóż za de­koracje! Nie wiem, czy w Pacanowie, gdzie kozy kują, w Kierno­zi, gdzie jest środek ziemi, i w Łysobykach sławnych z jarmarków na gęsi są teatra, ale gdyby były, niezawodnie dekoracje miałyby lepsze. Panie nie mogły wychodzić przez drzwi. W pierwszej sztu­ce topole otaczające dom nie dochodziły do cylindra kochanka Zdzisława; dom Orgona wyglądał jak budka strażnicza; kortyna wreszcie, w chwili gdy ją przed drugą sztuką podnoszono, pod­niosła się na łokieć i dalej ani rusz. Publiczność widziała cztery pary nóg poruszające się niespokojnie i kawałek podłogi. Poczęły się śmiechy. Dopiero wspólne usiłowania służby, a może i człon­ków Dobroczynności zdołały nakłonić staruszkę, że skrzypnąwszy, stęknąwszy, namyśliła się okazać oczom publiczności nie tylko buty i trzewiczki, ale i głowy grających."

Skład widowni teatrzyku był bardzo rozmaity. „Magicy" i „po­kazy mechaniczne" przyciągały przedstawicieli wszystkich warstw społecznych miasta. Natomiast na przedstawieniach amatorskich zjawiał się beau monde stolicy. Oto jak wyglądała widownia w opi­sie Henryka Sienkiewicza w tym samym roku 1875: „Żałujcie, o czytelnicy, którzy wczoraj nie byliście w teatrzyku Dobroczyn­ności, że nie widzieliście, jak dobrane, wypoliturowane, wyfraczone, wyrękawiczone i wykrawacone towarzystwo zbiera się od gó­ry do dołu na owe przedstawienie. My tam nie rozmawiamy ina­czej niż po francusku lub, co jeszcze lepiej, po angielsku, tą pięk­ną angielszczyzną, którą kiedy pewien galicyjski hrabia, a raczej niepewien jako hrabia właśnie dlatego, że galicyjski, powitał jed­nego ze znakomitych mężów stanu angielskich, ten ostatni powsta­wszy z kielichem w ręku w zamiarze wypowiedzenia mówki dzięk­czynnej wyraził przede wszystkim żal, że nieznajomość języka polskiego nie pozwoliła mu zrozumieć słów hrabiego."

W 1875 r. teatrzyk dysponował następującymi miejscami: loże z sześcioma miejscami, loże z czterema miejscami, krzesła – pier­wszy ich rząd był najdroższy, następne sześć rzędów tańsze, ostat­nie rzędy najtańsze. W tej samej cenie były miejsca stojące na parterze, najtańszy zaś – balkon. Przy czym ceny biletów przed­stawień na cele dobroczynne zmieniały się. Dla osób abonujących loże urządzono przy wejściu do tychże „kontramarkarnię". W r. 1877 teatr przebudowano tak, „że zupełnie inną przybrał po­stać". Pracami kierował budowniczy Stanisław Grzywiński, absol­went warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Rozebrano wówczas starą scenę, podłogę i „loże egzystujące". Po przebudowie widow­nia składała się z krzeseł, lóż parteru – czterech po każdej stronie sceny, oraz z balkonu wspartego na żeliwnych kolumienkach.

Warto przypomnieć, że na scenie tego teatrzyku debiutowali Maria Wisnowska i Józef Sliwicki oraz w r. 1880 Gabriela Zapol­ska, jako aktorka-amatorka, ale także jako autorka dramatyczna, obrazkiem dramatycznym w jednej odsłonie pt. Poziomki (utwór zaginiony).

Moda na przedstawienia amatorskie i „magików" powoli mijała, choć jeszcze w kwietniu 1883 r. dawano „nadzwyczajne, iluzjonistyczne i magiczne przedstawienia". W tymże roku powstał nawet projekt wydzierżawienia teatrzyku Dobroczynności na skład to­warów. Nie doszło jednak do tego i widowiska, choć rzadziej, od­bywały się nadal.

W maju 1887 ogłoszono w prasie, że na miesiące letnie – od maja do września – salka teatralna ma „zostać obróconą" na przytułek dla starców i kalek. Teatr amatorski także dożywał swo­ich dni. Jeszcze na początku XX w. działał tam teatr „miłośników sceny".

Budynek Towarzystwa Dobroczynności spłonął w czasie pow­stania w r. 1944. Zniszczony w 60%, odbudowano. Dziś mieści się tam w prawym ryzalicie, jak ongiś, kaplica rektorska pod wezwa­niem Niepokalanego Poczęcia N. Marii Panny; resztę budynku zajmuje Zrzeszenie Katolickie Caritas.>

Fragment publikacji Barbary Król-Kaczorowskiej, Teatry Warszawy, PIW, Warszawa 1986, ss. 73–78.

 

 

Literatura:

***, [w:] „Gazeta Warszawska, 7.08.1819, nr 63.

***, [w:] „Kurier Warszawski” 12.09.1829, nr 243.

Wyspiański S., Noc listopadowa [w:] Dramaty, T. 2, , Wydawnictwo Literackie, Kraków 1970.

***, [w:] „Gazeta Warszawska. Dodatek”, 10.08.1819, nr 64.

Król-Kaczorowska B., Teatry Warszawy. Budynki i sale w latach 1748–1975, PIW, Warszawa 1986.

 

 

informacje dodatkowe

nie wprowadzono żadnych informacji

Dodaj informacje

nazwa będzie opublikowana

Email nie zostanie opublikowany

Informacja: Informacja o teatrze musi zawierać minium 10 znaków.

twoplusfive=